Pszczelarze rosną w siłę – popyt na miód rośnie, zainteresowanie jego produkcją – także


Na Opolszczyźnie przybywa pasiek. Dzięki unijnemu wsparciu coraz więcej młodych rolników interesuje się pszczelarstwem. Na dorocznej konferencji w Łosiowie około 170 właścicieli pasiek spotkało się, aby podsumować miniony sezon i wypracować metody zwiększenia opłacalności produkcji miodu.

 

Zaczął się ruch w pasiekach. Pszczelarze sprawdzają, czy śnieżna zima nie zaszkodziła owadom.
Franciszek Joniak – pszczelarz z Łosiowa: – Pszczoły już się obudziły i zaczęły nawet latać oraz zbierać pyłek. Teraz pszczelarz musi wyczyścić gniazdo i … czekać aż się trochę ociepli.
Ziemowit Przybyłek – pszczelarz z Chmielowic: – Mieliśmy kilka dni, w których już zaglądaliśmy do rodzin, obserwować czy matki już czerwią. Wprawdzie temperatury już w miarę wysokie, to z generalnym przeglądem jeszcze trzeba poczekać. Dla nas zima była dość udana, bo rodziny długo były w kłębie i zapasy pokarmu wystarczyły na przezimowanie.
Ale w wielu rejonach pszczelarze ponieśli straty.

Cały czas staram się też zwrócić uwagę pszczelarzy na odpowiednią organizację pracy. Dzięki niej możemy uzyskać lepsze wyniki produkcyjne. A właściwa organizacja wynika z dobrego poznania biologii rodziny pszczelej. Teraz zalecam powtórzenie zabiegu przeciwko warrozie, bo jeszcze jest czas. Potem oczywiście w maksymalny sposób dbać o rodziny.

W tym roku staramy się położyć nacisk na zwalczanie warrozy, która przez lata dostosowała się nieco do polskich warunków i teraz trzeba włożyć znacznie więcej czasu i uwagi, by ograniczyć jej występowanie. Całkiem zlikwidować się jej bowiem pewnie nie da.

 

Zdzisław Gmyrek

– prezes Opolskiego Wojewódzkiego Związku Pszczelarskiego:

– Jak co roku w Łosiowie spotykamy się na wiosennym seminarium pszczelarskim, na które staramy się zaprosić jakąś wielką postać z pszczelarstwa. W tym roku jest to Sławomir Trzybiński – opiekun 400 rodzin, twórca podręczników i encyklopedii pszczelarskich. W tym roku staramy się położyć nacisk na zwalczanie warrozy, która przez lata dostosowała się nieco do polskich warunków i teraz trzeba włożyć znacznie więcej czasu i uwagi, by ograniczyć jej występowanie. Całkiem zlikwidować się jej bowiem pewnie nie da. Straty w pasiekach w tym roku były dość poważne. W różnych rejonach Opolszczyzny i Polski różnie to wygląda, ale mamy też sygnały, że sypały sie nawet całe duże pasieki. Na to miała wpływ warroza, ale też warunki pogodowe – jak na przykład susza.
Pomimo słonecznej pogody silny zimny wiatr opóźnia prace przy przeglądzie uli. Ale to dobry czas, by poszerzać wiedzę na temat pszczelarstwa, dlatego przed sezonem pszczelarze spotykają się na seminarium w Łosiowie.

 

Zbigniew Nizinkiewicz

– wiceprezes Koła Pszczelarzy w Brzegu:

– Zimowla była w tym roku dobra. Pszczoły spokojnie przezimowały, temperatury były minusowe, co pozwoliło pszczołom spokojnie w ulach przetrwać. Nie było skoków temperatur, powodujących wylatywanie pszczół i kostnienie na zimnie. W zeszłym roku zbiory miodu były dobre, jak będzie w tym roku – zobaczymy. Wszystko zależy od pogody i od umiejętności człowieka. Dlaczego przyjechałem do Łosiowa? Bo trzeba sie szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić. Ja pszczoły kocham i żeby się nimi zajmować z niezbędną miłością – trzeba się szkolić. Zresztą to podejście zdecydowanej większości pszczelarzy.

Tym razem prelegenci skupili się na problemach związanych ze zwalczaniem warrozy.
Sławomir Trzybiński – autor encyklopedii pszczelarskiej: – Na tej konferencji mówię przede wszystkim o tym, jak zadbać o to, by pszczoły były w odpowiedniej kondycji na określone pożytki – te, które są przeznaczone dla tej pasieki. Poza tym jak zadbać o to, by choroby nie zdziesiątkowały pszczół. Głównie chodzi o warrozę – rolnik musi używać wszystkich metod zapobiegawczych, by tę chorobę eliminować. Cały czas staram się też zwrócić uwagę pszczelarzy na odpowiednią organizację pracy. Dzięki niej możemy uzyskać lepsze wyniki produkcyjne. Właściwa organizacja wynika z dobrego poznania biologii rodziny pszczelej. Teraz zalecam powtórzenie zabiegu przeciwko warrozie, bo jeszcze jest czas. Potem oczywiście w maksymalny sposób dbać o rodziny.
W Polsce jest milion trzysta tysięcy rodzin pszczelich – prawie dwa razy tyle, co w Niemczech. Niestety, niewielu młodych rolników interesuje się pszczelarstwem.

 

Marcin Król

– pszczelarz z Oławy:

– Jestem jednym z młodszych pszczelarzy na południu Polski. Na Opolszczyźnie w Bogdańczowicach kończyłem szkołę rolniczą, z pszczelarstwem zetknąłem się też w waszym znanym ośrodku pod Kluczborkiem w Maciejowie. Muszę powiedzieć, że chętnych do pszczelarstwa wśród młodych nie ma zbyt wielu. Zresztą wymaga ono sporo nauki. Przede wszystkim na początek jest nauka, dopiero po latach można mówić o zyskach. Ja mam 20 pni w pasiece, miałem więcej, ale rolnik mi sporo wytruł. Powoli te 20 uli sobie rozmnożę, gdy będę miał 50 to będę mógł mówić o jakichś zyskach. Teraz moje pszczelarstwo to hobby.
Popyt na miód z roku na rok wzrasta, ale miodu nie powinno brakować, bo dzięki unijnemu wsparciu w ostatnim czasie wzrosła dochodowość jego produkcji.

 

Mariusz Drożdż (TVP3 Opole)
Opr. Wit